Dlaczego artystka szczęścia?
Zastanawiałam się z czym mi się kojarzy dążenie do szczęścia i przyszło mi na myśl, że właśnie z mozolnym tworzeniem obrazu. Na początku artysta zastanawia się w ogóle nad sensem obrazu, podobnie jak ja nad sensem mojego życia, kiedy chciałam coś zmienić i podejmowałam pierwsze próby, on stwarzał pierwsze szkice, choć niepewne już dość wiele wnoszące. Później musi on naciągnąć na ramę płótno, po czym smaruje je specjalnie przygotowanym gruntem, który też nie może być świeży. Oczywiście mówię o malarzu, który wszystko wykonuje sam nawet przyrządy, które są mu potrzebne do pracy.
Do tworzenia sztuki może przystąpić dopiero, gdy płótno odleży jakiś dłuższy okres. Nim to nastąpi artysta ma czas na poczynienie dalszych kroków, takich jak: przygotowanie pędzli, farb, naniesienie ich na paletę. Myślę, że to i tak jest opisane w małym skrócie. Jednak moim zdaniem ten właśnie proces jest idealną metaforą dążenia do szczęścia. Pisząc to na podstawie własnego doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że droga do radości takiej prawdziwej, wewnętrznej jest bardzo długa i mozolna, czasem naprawdę trzeba upaść na samo dno, nie widzieć sensu. Myślę, że i malarzowi się to zdarza... Jednak przychodzi taki moment, że trzeba ten chaos posprzątać, w bezsensie znaleźć w końcu sens :) Ta pierwsza decyzja jest kluczowa, ale bywają takie momenty, ze sami sobie nie poradzimy, że ktoś musi nas w jakiś sposób nakierować w tej drodze, Dla jednych to będzie przyjaciółka lub chłopak, dla innych mądra książka psychologiczna, a może dla niektórych też psycholog. I nie wstydźmy się tego, jeśli to będzie osoba wymieniona przeze mnie jako ostatnia. To nawet nie chodzi o to by to była jakaś długa psychoterapia.
Chodzi tylko o to, aby prawdziwie ktoś Cię sprowokował do przyjęcia prawdy o sobie, bez jakiegokolwiek oszukiwania siebie.
Jeśli będziesz tego naprawdę pragnąć, aby coś zmienić, aby nie mieć już tyle niezgodności w sobie, aby przestało to wszystko wreszcie wrzeszczeć w Tobie, to NAPRAWDĘ możesz to osiągnąć. Wystarczy tylko być konsekwentnym i szukać odpowiedzi, bo one prędzej czy później przyjdą. Jak mówi Pismo Święte w Ewangelii św. Mateusza "Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; pukajcie, a zostanie otworzone". To walka z własnym sobą, z własnymi emocjami, którą warto wygrać i podarować sobie nowe życie.
Zastanawiałam się z czym mi się kojarzy dążenie do szczęścia i przyszło mi na myśl, że właśnie z mozolnym tworzeniem obrazu. Na początku artysta zastanawia się w ogóle nad sensem obrazu, podobnie jak ja nad sensem mojego życia, kiedy chciałam coś zmienić i podejmowałam pierwsze próby, on stwarzał pierwsze szkice, choć niepewne już dość wiele wnoszące. Później musi on naciągnąć na ramę płótno, po czym smaruje je specjalnie przygotowanym gruntem, który też nie może być świeży. Oczywiście mówię o malarzu, który wszystko wykonuje sam nawet przyrządy, które są mu potrzebne do pracy.
Do tworzenia sztuki może przystąpić dopiero, gdy płótno odleży jakiś dłuższy okres. Nim to nastąpi artysta ma czas na poczynienie dalszych kroków, takich jak: przygotowanie pędzli, farb, naniesienie ich na paletę. Myślę, że to i tak jest opisane w małym skrócie. Jednak moim zdaniem ten właśnie proces jest idealną metaforą dążenia do szczęścia. Pisząc to na podstawie własnego doświadczenia mogę śmiało powiedzieć, że droga do radości takiej prawdziwej, wewnętrznej jest bardzo długa i mozolna, czasem naprawdę trzeba upaść na samo dno, nie widzieć sensu. Myślę, że i malarzowi się to zdarza... Jednak przychodzi taki moment, że trzeba ten chaos posprzątać, w bezsensie znaleźć w końcu sens :) Ta pierwsza decyzja jest kluczowa, ale bywają takie momenty, ze sami sobie nie poradzimy, że ktoś musi nas w jakiś sposób nakierować w tej drodze, Dla jednych to będzie przyjaciółka lub chłopak, dla innych mądra książka psychologiczna, a może dla niektórych też psycholog. I nie wstydźmy się tego, jeśli to będzie osoba wymieniona przeze mnie jako ostatnia. To nawet nie chodzi o to by to była jakaś długa psychoterapia.
Chodzi tylko o to, aby prawdziwie ktoś Cię sprowokował do przyjęcia prawdy o sobie, bez jakiegokolwiek oszukiwania siebie.
Jeśli będziesz tego naprawdę pragnąć, aby coś zmienić, aby nie mieć już tyle niezgodności w sobie, aby przestało to wszystko wreszcie wrzeszczeć w Tobie, to NAPRAWDĘ możesz to osiągnąć. Wystarczy tylko być konsekwentnym i szukać odpowiedzi, bo one prędzej czy później przyjdą. Jak mówi Pismo Święte w Ewangelii św. Mateusza "Proście, a będzie wam dane; szukajcie a znajdziecie; pukajcie, a zostanie otworzone". To walka z własnym sobą, z własnymi emocjami, którą warto wygrać i podarować sobie nowe życie.
![]() |
| Ps. Polecam film "Nietykalni" - daje do myślenia i wyciska łzy :) |
I tak jeśli mówimy już o emocjach to znów nasuwa mi się malarz, który rozkłada na palecie różne barwy, którymi później maluje. Jeśli my widzimy już namalowany obraz, to zastanawiamy się co twórca miał na myśli, czujemy, czy dzieło przekazuje coś spokojnego czy coś burzowego, a czasem może to i to. Wiele obrazów możemy w jakiś sposób odnieść do siebie, ponieważ nie ma jednej interpretacji. A czyż nasze życie nie jest takim obrazem? i nie musi mieć tylko ciemnych barw - tych właśnie niezgodności, które się nie zmieniają, bo przecież nie ma weny... przecież i tak nic się nie zmieni... Czyżby? Jeśli nie będziesz próbować szukać tej weny w sobie faktycznie nic się nie zmieni. Tylko czy nie jesteś stworzony, do tego by być szczęśliwym?
Nie mów, że nie możesz i nie rób ze swojego życia ruiny, tylko zwyczajnie poszukaj siebie! Jakim sposobem to zrobisz to Twoja sprawa! Walcz, bo cel jest szczytny! Walczysz o siebie, o wartościowego człowieka!
Nie mów, że nie możesz i nie rób ze swojego życia ruiny, tylko zwyczajnie poszukaj siebie! Jakim sposobem to zrobisz to Twoja sprawa! Walcz, bo cel jest szczytny! Walczysz o siebie, o wartościowego człowieka!
I tak w tym blogu postaram się na podstawie swojego życia udzielić kilku rad, dla tych, którzy myślą, że potykają się nawet o własne nogi i że są z innej bajki niż cały ten świat (też tak miałam). ZAPRASZAM do czytania i komentowania :)

Super:) Mam nadzieję że blog będzie się rozwijać i będziesz inspiracją dla innych duszyczek szukających własnej drogi. Powodzenia w szukaniu szczęścia.
OdpowiedzUsuńTo mi daje motywację, do dalszych podróży autostopowych ;)
OdpowiedzUsuń