Hej :) i tak przyszedł czas na kolejny post z serii złap własne życie za rogi ;)
Jednym z moich pierwszych kroków w tworzeniu mojego szczęścia niewątpliwie było przeczytanie
jednej z książki "Stanowczo, łagodnie, bez lęku" Marii Król-Fijewskiej. Pierwszym, co zwróciło
moją uwagę jest treść, dotycząca MONOLOGU WEWNĘTRZNEGO, który bardzo wpływa na
nasze życie i my go w dużej mierze kształtujemy.
Chociaż wszystko, co mamy tak naprawdę
Chociaż wszystko, co mamy tak naprawdę
w głowie, już budowało się w nas od dzieciństwa, od osób, które mówiły coś do nas nawet
już w wózku. Ktoś może mieć głęboko zakorzenione jakieś negatywne myśli o sobie np.
Jestem tchórzem, nikt mnie nie lubi itd. Jednak zostaliśmy stworzeni, żeby dbać o siebie i być
szczęśliwym, więc nie możemy tego zostawić tak po prostu!
:) Na początku dobrze wsłuchać się bardziej w swoje serce i duszę i nie robić wszystkiego, co
narzuca nam otoczenie. Szczególną uwagę należy zwrócić na ten nasz monolog wewnętrzny. Co
się ze mną dzieje, gdy wszystko mi się udaje i co, kiedy jakoś nie do końca wszystko jest ok,
kiedy cierpię.
I jeśli już w miarę będziemy wiedzieć, co się z nami dzieję, jakie zdania powtarzamy każdego dnia
już nawet nieświadomie, raniąc siebie, możemy przejść do działaniu, zawalczyć :)
W moim wypadku było tak, że starałam się zawsze dziękować za nowo rozpoczęty dzień w moim
wypadku Bogu, niektórzy może dziękują losowi, to już zależy, kto jakie ma wartości :)
W kilku słowach pomyśleć, co jest wartościowe w moim życiu i bez czego mogłoby być mi o wiele trudniej :)
Jeśli chodzi o zakończenie dnia na początku drogi warto zrobić sobie słoiczek, taki np. na sukcesy lub szczęścia, jeśli będziesz świadomy swoich sukcesów lub dobra, jakie jest wokół Ciebie, w końcu wbije Ci się w Twój mózg, że właściwie, więcej tego dobra niż zła w tym świecie :)
I nasz monolog wewnętrzny jest kwestią naszego nastawienia, jeśli karmimy się pozytywnymi treściami na swój temat, obraz zwany naszym życiem nabiera barw i zaczyna się coś bardziej satysfakcjonującego, niż dotychczas, coś, dzięki czemu mamy ochotę na więcej ;)
:) Z kolei w ciągu dnia, jeśli pośród natłoku ogromu myśli i natłoku obowiązków spotykają nas te złe
myśli warto je po prostu stłamsić, zastopować :) i próbować do siebie podchodzić jak do przyjaciela,
np. Kasia przestań, daj już spokój, wcale tak nie jest, to nie prawda.
Każdy oczywiście takie zdania wymyśla sobie sam analogicznie do swojego "przypadku".
Mnie osobiście pomagały też motywujące karteczki, porozwieszane w wielu miejscach mojego
pokoju. Przykładem może być zdania, takie jak "Mam prawo wyrażać swoje uczucia, poglądy,
opinie jeśli nie obrażam tym innych", "Jestem wystarczająco dobra, aby dobrze żyć i nie muszę się martwić tym, co myślą inni" lub po prostu
"Bądź sobą" :)
![]() |
| Polecam też taką listę, która również wisi w moim pokoju :) |
W tej pierwszej lekcji szczególnie ważnym jest to aby nigdy w życiu nie zapominać o sobie i dbać o swoją duchową kondycję.
U jednych pomocna będzie modlitwa, dla innych po prostu czas spędzony z samym sobą :)
Bądźmy świadomi siebie i swoich potrzeb, nie spełniajmy czyichś tylko po to, by być akceptowanym w grupie.
Bądźmy świadomi siebie i swoich potrzeb, nie spełniajmy czyichś tylko po to, by być akceptowanym w grupie.
Ale też nie ma co popadać w wielkim mistycyzm i zamyślenie, chodzi o to by znaleźć na to czas na siebie, na wsłuchanie się we własne serduszko :)
Dobrze znaleźć też czas i na wyrzucenie złych emocji... Oderwać się od tego wszystkiego np, poczytać jakiś romans, obejrzeć serial czy pójść pobiegać, wyłączyć się na chwilę i dzięki temu osiągnąć czystość umysłu.
W tym wszystkim warto szukać siebie i swoich uczuć, tego co jest takie moje i takie bardzo dla mnie :)

Normalnie aż czuję się lepszy;xD
OdpowiedzUsuńNie zgadzam się z numerem 3. Czas nie leczy niczego. Działanie tak. Jeżeli będziesz siedzieć i "użalać" się nad sobą, a nie będziesz nic z tym robić, to choćby minęły lata to Ty nadal będziesz w tym samym miejscu.
OdpowiedzUsuńOczywiście zgadzam się z Tobą. Ale ja to inaczej interpretuję. Uważam, że do wielu rzeczy trzeba po prostu dojrzeć. I na rozwiązanie pewnych trudnych spraw w życiu trzeba czasu. Czasem aby siebie zrozumieć i np. ustalić priorytety trzeba naprawdę się w siebie wsłuchać i przejść wiele trudnych chwil. I po tym dopiero życie nabiera barw.
UsuńWiele osób uważa takie porady za bełkot, wymyślanie, całkowicie nieprzydatne rady dla osób bardziej latających w marzeniach niż twardo stąpających po ziemi. Ja kiedyś też należałam do tej grupy, ale przekonałam się, jak ważne jest zadbanie o komfort psychiczny, bo potem, po latach, człowiek zaczyna mieć problemy i nie potrafi określić, skąd to się wzięło. W wielu wypadkach wzięło się to właśnie z nagromadzonego stresu i tego, że nie dbaliśmy o siebie od strony psychologicznej, wiecznie zajęci - to studia, to praca, to związek - zapominając o tym, że tak jak organizm, by żyć, potrzebuje jedzenia, tak i umysł potrzebuje pożywki. Tak trzymaj! Podoba mi się Twoje podejście, nie zmieniaj go, a trenerzy osobiści to dobry fach w tych czasach, kiedy ludzie jakoś zaczynają otwierać oczy na to, czego wcześniej nie zauważali. Pozdrawiam z Moskwy ;-)
OdpowiedzUsuńZ tymi karteczkami to słyszałem sporo historii ;) Ja np na pulpicie mam włóczykija z cytatem -Tove Jansson "Nie wyruszył od razu. Wiedział z doświadczenia, jak ważne jest umieć odkładać to,za czym się tęskni"
OdpowiedzUsuń